Piotr Marcin Kaszubowski

TOMASZ KOLBE – POETA CZYNU

Tomasz Kolbe znany jest na Mazowszu północnym niemal wyłącznie jako bohaterski dowódca powstania styczniowego. Niewiele napisano o jego zainteresowaniach literackich. Nic dziwnego, z jego twórczości poetyckiej do dziś prawie nic nie ocalało. Bezimienny autor pierwszej biografii Kolbego, zamieszczonej w „Wytrwałości” w 1864 r.1, w następujący sposób charakteryzuje jego próby literackie: Był to poeta czynu. Więcej wykształcenia, poważniejsze wychowanie byłoby zeń zrobiło i poetę słowa. Talent miał niewątpliwie – ale na pracę, która dać może wprawę i opanowanie formy brakło mu cierpliwości i odwagi, a tchu na wypowiedzenie czy wyśpiewanie czegoś większego. Mimo zaniedbania jednak języka, zniechęcenia, rzucane urywki jego są pełne wdzięku i rzeczywistej poezji. W tej chwili nie mamy niczego pod ręką, zapamiętaliśmy jednakże końcowe wiersze prześlicznego fragmentu, ostatniego jaki napisał – na parę dni przed Powstaniem jednej z sąsiadek swoich:

… I módl się siostro, aby dusza moja

Stała się godną tego, co podjęła…


Ten strach religijny w przeddzień aktu wielkiego nie malujeż człowieka?


***

Tomasz Tymoteusz Florian Kolbe urodził się 24 marca 1828 r. w Opocznie.2 W tym czasie stacjonował tam jego ojciec - Ferdynand Kolbe, oficer 2 pułku piechoty liniowej, późniejszy uczestnik powstania listopadowego. Ferdynand, syn Aleksandra i Aleksandryny Klayit, miał już wtedy za sobą kilkanaście lat nieskazitelnej służby wojskowej, odbył m. in. kampanie 1809 i 1812-13 r. W marcu 1813 r. otrzymał Legię Honorową.3 Matka Tomasza, Anastazja z Komierowskich herbu Pomian, była córką Tomasza, właściciela dóbr Sielc koło Ostrowi Mazowieckiej i Petroneli z Czarnowskich. Gdy Tomasz miał cztery lata, oboje rodzice już nie żyli. Opiekę nad chłopcem i jego siostrą Krystyną przejął jego wuj, ziemianin Józef Komierowski.

Komierowski, urodzony w 1813 r., w młodości służył w wojsku. Ranny w czasie bitwy pod Ostrołęką 26 maja 1831 r., dostał się do niewoli i przebywał w Rosji kilka lat. Po powrocie gospodarował w swoim majątku Wąsewo. W 1846 r. zamienił poddanym chłopom pańszczyznę na czynsz.

Autor artykułu w „Wytrwałości” kreśli następującą charakterystykę Komierowskiego: Z usposobieniem do mistycyzmu, pozbawiony praktycznego zmysłu, party pragnieniem prawdy, rzucał się z doktryny w doktrynę, wszędzie niosąc swą dobrą wiarę i swoją egzaltację. Z socjalisty Towiańczyk, z całą goryczą zawiedzionej wiary, rzuca mistrzowi w oczy broszurą pod tytułem: „Moje stosunki z Towiańskim” i staje się ultramontaninem. A że raz przez siebie przyjętą teorię chciał natychmiast zastosowywać w życiu i w ciało oblekać, stąd w postępowaniu jego ta oryginalność, posunięta do dziwaczności, w stosunkach z ludźmi niestałość i niejednostajność, mieszanina wielkiej szlachetności i odstręczającego egoizmu, zaufania bez granic i upokarzającej niewiary.4 Komierowski bardzo wiele podróżował, bywał w warszawskich salonach i na imprezach artystycznych. Angażował się w dyskusjach filozoficznych, politycznych, literackich. Wiele pisał, a swoje utwory wierszem wydawał bezimiennie. Był autorem trzech tomów tłumaczeń Szekspira. W Paryżu zaprzyjaźnił się z Juliuszem Słowackim, który wysoko cenił twórczość Komierowskiego. Śmierć wielkiego romantyka w 1849 r. przerwała ich zamierzenia napisania wspólnie poematu.5


Tomasz uczył się w Pułtusku i w Warszawie, potem studiował w Krakowie. Kształcił się też czas pewien pod kierunkiem profesora Bronisława Ferdynanda Trentowskiego we Fryburgu. Komierowski oddał Tomasza pod opiekę wybitnemu filozofowi, zafascynowany jego „Chowanną”.6 Był to błąd wielki i fatalny – oceniał autor artykułu w „Wytrwałości”. Mimo postępowania pełnego serdeczności i ojcostwa, wykład jednak znakomitego profesora wywarł skutek wprost przeciwny zamierzonemu. Chcąc zanadto szybko zrobić poważnego człowieka i myśliciela, przestraszono i zrażono raz na zawsze poetycznego młodzieńca do wszystkiego, co pośrednio lub bezpośrednio przypominało ścisłość, logikę, rachunek.7 Po kilku miesiącach pobytu we Fryburgu, Tomasz, nic nikomu nie mówiąc, wsiadł do pociągu i ruszył w świat. Przebywał w Strasburgu, Berlinie, Dreźnie, a dowiedziawszy się o wybuchu powstania wielkopolskiego udał się z bronią do Aleksandra Kalisza, dzierżawcy Nowej Wsi w powiecie przasnyskim, skąd wyruszył do Prus, aby przyłączyć się do powstańców. O dalszym udziale Kolbego w powstaniu wielkopolskim źródła milczą.8

Niewykluczone, że wiosną 1848 r. Kolbe przebywał krótko we Wrocławiu lub w Poznaniu. Mógł zetknąć się wówczas z Juliuszem Słowackim, który przebywał tam kilka miesięcy.9 W czerwcu 1848 r. Kolbe wyjechał do Paryża. Może więc dopiero tam poznał wieszcza Juliusza, nie ulega jednak wątpliwości, że nastąpiło to za pośrednictwem Komierowskiego.

Od listopada roku 1847 wokół autora Kordiana zaczyna się w Paryżu formować krąg młodych ludzi, przeważnie przybyłych z kraju, którzy otaczają go miłością i swego rodzaju kultem – twierdzi historyk literatury Jan Zieliński. Trudno precyzyjnie opisać charakter łączącej ich więzi – na pewno silny był tu element religijny (swego rodzaju towianizm bez Towiańskiego), dużą rolę odgrywały sprawy polityczne, u wielu występowało poczucie wspólnoty pisarskiej i czci dla nieporównanie znakomitszego kolegi, pewne znaczenie miała też różnica wieku i rozwoju duchowego, fascynacja osobowością przemienionego S., wreszcie jego urok osobisty.10

Wg Zielińskiego ów krąg uczniów Słowackiego stanowili: Zygmunt Szczęsny Feliński, późniejszy arcybiskup metropolita warszawski, święty Kościoła katolickiego, Józef Komierowski, Kornel Ujejski, poeta, zwany często ostatnim z wielkich poetów romantyzmu, Andrzej Maksymilian Fredro, spiskowiec, powstaniec, Ludwik Norwid, poeta, brat Cypriana, Aleksander Niewiarowski, prozaik, dziennikarz, Karol Rogawski, adiutant dyktatora Jana Tyssowskiego w powstaniu krakowskim 1846 r., Franciszek Młodzianowski, późniejszy szwagier Kolbego, Władysław Dzwonkowski, spiskowiec, towiańczyk, Józef Czarnowski, krewny Komierowskich, późniejszy zięć Towiańskiego, Ksawery Janiszewski, Stanisław Tchórzewski, Piotr Zieliński i Tomasz Kolbe.

W liście Słowackiego do Komierowskiego z 30 września 1848 r. znalazła się następująca charakterystyka Tomasza: Kolbe, który pisze listy ciemne, nie ode mnie ma zaćmienie, bo się rzadko ze mną widuje; siedzi i duma, ale sądzę, z niego będzie niepospolity człowiek. W tym samym liście na boku jest dopisek ręką Tomasza, dotyczący dystrybucji „Głosu Brata Juliusza do zgromadzonych i w klub zawiązać się mających Polaków”: Słowacki mówił, żeby wszystkie egzemplarze jego mowy Wujowi przesłać, aby ona tu między emigracją się nie rozchodziła.11

We wcześniejszym nieco liście do matki Salomei Bécu z dn. 29 sierpnia 1848 r. Słowacki, opisując pobyt w Paryżu Komierowskiego, wspomina również siostrę Tomasza, Krystynę: Przepędzam najczęściej kawałki dnia z przyjacielem, który, jak ci pisałem, przyjechał z Gdańska i mocno mię kocha; dziś jest to dzień ostatni jego tu pobytu, odjeżdża bowiem do siebie, żenić największego swego przyjaciela ze swoją siostrzenicą ubogą, którą się opiekował i którą także bardzo kochał; tu odebrał niespodziewaną wiadomość, że się oświadczyli sobie i pobrać się mają, oboje szczęśliwi, on trzeci także radośny jak oni. I ja także, bo i tamten przyjaciel otarł się o moje serce, i dziewczynka, także tu na kilka dni przyjechawszy, z trwogą Panienki Polskiej kilku nauk ode mnie wysłuchała, a teraz, jak słyszę, w sąsiedztwie o nowych światłach gada i w mężu przyszłym to ceni, w czem się on już rozbudził i czem od ludzi zwyczajnych się różni: celem i świętością już w duchu poczętą i umiłowaniem prawdy.12

Jakkolwiek opieka i towarzystwo umierającego poety trwały niedługo, to jednak wywarły potężny wpływ na życie i charakter Kolbego. Pod czarodziejskim wpływem mistrza – pisał autor artykułu w „Wytrwałości” – rozwinęły się w nim wszystkie szlachetne popędy, zacne uczucia nabrały potęgi, pojęcia jasności, wrodzony instynkt dobra i piękna wyrobił się i wykształcił, a ściganie za ideałem i wiara w niego stały się potrzebą jego życia. To też pamięć Słowackiego i chwil z nim przepędzonych pozostała w Tomaszu do końca, otoczona czcią prawdziwie religijną.13

Tomasz Kolbe przebywał na emigracji do 1855 r. Wstąpienie na tron Aleksandra II, z którym wiązano nadzieje na złagodzenie polityki wobec Polaków, umożliwiło mu powrót do kraju. Za oszczędności, jakie posiadał, wydzierżawił w 1856 r. wioskę Dąbrówka koło Chorzel. Z odpisami poezji Słowackiego, jak też i własnej, przemierzał bliższe i dalsze okolice po Pułtusk, rozwijając gorącą działalność społeczną, a wśród zobojętniałych i nastawionych materialistycznie sfer towarzyskich zasiewał ziarna szlachetniejszych dążeń. Chłostał jednych sarkazmem, innych, zwłaszcza młodszych i podobnych do siebie, pozyskiwał cierpliwym przekonywaniem. Z wewnętrznym żarem recytował „Kordiana”, „Grób Agamemnona” i inne poezje. Okoliczna szlachta na ogół nie podzielała entuzjazmu Kolbego. Mawiano o nim: Dobry chłopak, serce złote – ba, zdolny nawet – ale cóż? Wariat - niepraktyczny, lata do Warszawy, a kartofli nie zasadził, siana nie zebrał! Co mu tam wierzyć można!14 Mimo to w 1862 r. wybrano go do Rady Powiatowej.

12 października 1861 r. umarł Józef Komierowski. Kolbe otrzymał spadek po wuju i całkowicie się oddał działalności niepodległościowej. W czerwcu 1862 r. Komitet Centralny „Czerwonych” mianował go naczelnikiem cywilnym powiatu przasnyskiego. Folwark Dąbrówka był miejscem przygotowań do walk powstańczych na tych terenach.

W grudniu 1862 r. ktoś, być może z kręgu „białych”, rozpuścił plotkę, że Kolbe, nominowany na stopień pułkownika przez Garibaldiego, mianuje oficerów przyszłej armii polskiej. Plotka dotarła do carskich władz powiatowych w Przasnyszu, a żandarmeria rosyjska bez powodzenia rozpoczęła poszukiwania Kolbego.15

Ugrupowanie miejscowych „białych” niechętnie widziało włączenie się do walki przeciwko Rosjanom. Miało to związek z dość dużymi siłami rosyjskimi rozmieszczonymi w Przasnyszu, gdzie stacjonowały: Sztab Niżegorodzkiego Pułku Piechoty, 2. i 7. kompanie Niżegorodzkiego Pułku Piechoty, oddział inwalidów i sotnia 18. Pułku Kozaków Dońskich, w sumie ok. 800 ludzi. Łącznie na terenie ówczesnego powiatu przasnyskiego (obejmującego także Ciechanów) Rosjanie utrzymywali 1800 żołnierzy, dużo więcej niż w powiecie mławskim (900), ostrołęckim (700) czy pułtuskim (1300).16

W połowie stycznia 1863 r. z rozkazu Kolbego ruszyły intensywne przygotowania do wybuchu powstania m. in. w kuźniach nad Orzycem przygotowywano kosy, prostując je i nakładając na drzewce, składano fuzje, ostrzono pałasze i odlewano kule. Kobiety przygotowywały materiały opatrunkowe. Krzyżowały się szlaki konnych posłańców. Postęp prac nadzorował nieznany z nazwiska adiutant Kolbego, Maciek z uroczyska Bogdaniec.17

Wobec niedojścia do realizacji pierwotnej koncepcji Jarosława Dąbrowskiego co do opanowania twierdzy Modlin, podstawowym punktem przedstawionym przez naczelnika wojskowego województwa płockiego Konrada Błaszczyńskiego „Bończę” i zatwierdzonym przez Zygmunta Padlewskiego stało się zajęcie miast: Płocka, Pułtuska i Przasnysza. Zajęcie Przasnysza powierzono przysięgłym powiatu przasnyskiego pod dowództwem Tomasza Kolbego.

21 stycznia na radzie naczelników Tomasz Kolbe przedstawił zebranym plan ataku na Przasnysz i opanowanie trzech ważnych obiektów. Powstańcy zostali rozlokowani w trzech punktach: lesie „Rostkowiak” przy szosie ciechanowskiej, lesie „Zacisze” przy szosie mławskiej i w lesie koło Wandolina. Druga z grup miała zaatakować prochownię przy ul. Mławskiej, trzecia magazyn sprzętu wojskowego przy ul. Stodólnej (dziś Orlika), pierwsza skład broni znajdujący się przy rogatkach ciechanowskich.18

Atak na miasto Przasnysz nie doszedł do skutku z kilku powodów. Jak wspomina Zbigniew Chądzyński w dniu 21 stycznia przybył z Warszawy ob. Siciński, posiadacz wsi Kobylina, wielce w swej okolicy szanowany. W Warszawie widział się on z niektórymi byłymi członkami Komitetu Centralnego, którzy świeżo ze swych stanowisk zeszli ustępując miejsca innym: mówili mu oni, że powstanie obecnie miejsca mieć nie będzie. Zdziwiony przygotowaniami nakazanymi przez Kolbego, powtórzył sprzysiężonym swą rozmowę miana w Warszawie; to było dostatecznym do podejrzeń przeciwko Kolbemu, iż działa na swoją rękę. Pomimo tego w punktach zbiorowych zgromadziło się do 800 ludzi, z którymi śmiało można było uderzyć na Przasnysz.

Kolbe, człowiek wielce egzaltowany, w postępowaniu swym często nietrafny, inną myślą zawsze zajęty, we wszystkich punktach zebrań jedną i tę samą chwilę swego przybycia i wydania dalszych rozporządzeń naznaczył; a tym samym nigdzie w oznaczonym czasie nie był obecny; twierdzenie Sicińskiego znalazło zupełną wiarę. Kolbego nazwano zdrajcą i do domów porozbiegano się.19

Po tych wydarzeniach Tomasz Kolbe powrócił do Dąbrówki. Przez kilka dni następnych w których potępienie to ciążyło nad głową jego, Kolbe nie zmrużył oka, postarzał się, posiwiał.20 Wkrótce na teren powiatu przasnyskiego dotarły echa zmagań pamiętnej nocy z 22 na 23 stycznia. Zarzut działania na własną rękę został od Kolbego odsunięty i zaczęto sprawiedliwiej go sądzić.

W końcu stycznia Kolbe zaczął ponownie organizować partię powstańczą zgodnie z instrukcjami Zygmunta Padlewskiego. Wspierał go w tym dziele Robert Skowroński, nowy komendant oddziału chorzelskiego oraz Zygmunt Seweryn Siemieński, komisarz powiatu przasnyskiego, syn poety i krytyka literackiego, Lucjana.

W opinii niektórych ludzi mu współczesnych Kolbe nie miał pojęcia o wojskowości; nawet w zwyczajnych ćwiczeniach fizycznych najmniejszej nie nabył wprawy; pałasza nie umiał użyć, z fuzją zaledwie wiedział, jak się obchodzić. Toteż jego zaangażowanie w walkę o niepodległą Polskę przedstawiano jako świetne zwycięstwo serca i woli nad ciałem, nad przywyknieniem, nad usposobieniem nawet.21

3 lutego Kolbe z oddziałkiem liczącym 25 ludzi uderzył na Chorzele, gdzie stacjonowała rota piechoty pod dowództwem majora Ruseńki z komendą straży granicznej. Kolbe wyparł załogę, a następnie przekroczył granicę, opanowując stację komory celnej w Opaleńcu.22

4 lutego Kolbe zaatakował i zajął Janowo. Przepędził objeszczyków za kordon, przyprawiwszy ich o stratę kilku ludzi. Odbiwszy kilka sztuk broni i zrównawszy z ziemią dom kapitana straży granicznej, znanego z zaciętości przeciw Polakom, cofnął się, podczas gdy moskale wrócili w towarzystwie żandarmów pruskich.”23

Kolbe ponownie opanował Janowo rankiem 8 lutego 1863 r. W zajętych miastach ogłaszał władzę Rządu Narodowego i uwłaszczenie chłopów. 8 lutego wydał w Janowie odezwę do ludności następującej treści:


Naczelnik Wojenny

Powiatu Przasnyskiego

DO OBYWATELI POWIATU PRZASNYSKIEGO

OBYWATELE. Przed trzema dniami wziąłem Janów, dziś ogłaszam w nim Rząd Narodowy i nowe prawa uwłaszczające włościan.

Posuwam się dalej w powiat, wzywając was do łączenia się z powstaniem. Biada opieszałym, bo okrytych wstydem i hańbą gwałtem pociągną w nasze szeregi.

Ktokolwiek czynnie, tj. chwytaniem rekruta, płaceniem podatku, zdaniem raportu lub innym podobnym sposobem da uznanie najazdowi, zostanie oddany pod sąd wojenny.

OBYWATELE. Mam silną wiarę, że bez użycia gwałtownych środków połączycie się z powstaniem i złożycie mi wszelką broń, będącą w ręku waszym i nie dozwolicie nam samym przelewać krew za Wolność i Ojczyznę.

Nie słuchajcie podszeptów licznych zdrajców Ojczyzny, szkalujących nas i miejcie silną wiarę w przyszłe zmartwychwstanie Polski, dla uskutecznienia którego wzywam Was dla wspólnej pracy z nami.


Dan w Janowie Głównej Kwaterze 8 lutego 1863 r.


Komisarz Rewolucyjny

Pow. Przasnyskiego

(-) SIEMIEŃSKI



(-) TOMASZ KOLBE 24

Jakkolwiek zwycięstwa Kolbego wydawać się mogły drobne i mało znaczące, jego sława rozeszła się szybko po terenie, a dla Rosjan stał się niemal legendarną postacią. Sprzyjały temu pewne jego niekonwencjonalne posunięcia. Kolbe w chwilach największej zaciętości przeciw sobie Moskali, pod rozmaitemi ubraniami przedzierał się aż w samo ich siedlisko, do Przasnysza; posyłał listy wyzywające do dowódców moskiewskich, i wszędzie widziany, cięgle ich niepokojący, był jednak dla nich niewidzialnym i niedoścignionym.25

Zygmunt Padlewski, w odpowiedzi na raport Kolbego z dnia 4 lutego, skierował do niego następujące instrukcje:

Spośród okolicznej szlachty młodych i zdolnych władających bronią, jeśliby nie chcieli dobrowolnie, brać siłą, idących niechętnie surowo karać, dezerterów z oddziału po schwytaniu rozstrzeliwać natychmiast na miejscu przestępstwa, bez sądu, a z ludźmi znajdującymi się w oddziale obchodzić się jak można najsurowiej, lecz po ludzku, zachęcając ich do spełniania swych obowiązków i nie dawać im próżnować. W ten sposób można otrzymać silne podstawy dla organizacji, zdobyć zaufanie ludzi i powiększyć oddział do znacznej liczby.

W chwilach wolnych od marszu należy przeprowadzać ćwiczenia i przyzwyczajać ludzi do regularnej służby, formować kompanie i szwadrony, tak, aby każdy znał swoje miejsce w szeregu, rozdawać broń, (doglądając, aby była w porządku utrzymana), wyznaczyć podoficerów, którzy byliby odpowiedzialni za swych ludzi, mieliby imienne spisy i wiedzieliby o wszystkich ich potrzebach, i nie pozwalali łazić po okolicach (pod jakimkolwiek bądź pozorem), mieć na dzień i w nocy rozstawione patrole i przednie pikiety, zabawy ze służby nie robić, dlatego, ze to rodzi demoralizację. Okoliczni obywatele powinni dostarczyć żywności, ubrania (w miarę możności i potrzeby), pieniędzy za pokwitowaniem, ludzi i koni. Co będzie brakowało, zdobyć na nieprzyjacielu. Zajmując miejscowości od granicy, wprowadzać wszędzie Rząd Narodowy. Chłopów obdarzać ziemią, wnosić do ksiąg z podpisem twoim, obywatelu, gminnego wójta, proboszcza i dziedzica, a pod nieobecność jego – zarządzającego, jeśliby ktokolwiek nie zgadzał się być obecnym przy tym, albo nie chciał podpisać – karać śmiercią, jeśli trzeba będzie natychmiast.

Uwłaszczonych chłopów siłą do powstania nie brać, a wzywać ochotników, lecz tych, którzy wstąpili do szeregów, pod żadnym pozorem nie puszczać. Gdzie tylko wieś będzie zajęta, manifest ogłoszony – tam nie wychodząc ze wsi całą ludność zaprzysięgać na wierność Rządowi Narodowemu… Należy … zorganizować wspólną pograniczną straż, rozpędziwszy moskiewską, aby tym zabezpieczyć dostawy broni, która nadejdzie w tych dniach z zagranicy. Broni tej nie rozbierać, złożyć do składów, zorganizowanych w miejscach bezpiecznych i jednocześnie mnie zawiadomić.26

Kolbe, realizując wytyczne Padlewskiego, objeżdżał okoliczne dwory i jeśli nie otrzymywał zaopatrzenia, rekwirował je siłą. Z opornymi rozprawiał się w sposób bezwzględny. Szerokim echem wśród szlachty północnego Mazowsza odbiło się rozstrzelanie za współpracę z wojskami carskimi Telesfora Dziedzickiego, właściciela Pawłowa koło Przasnysza, byłego senatora moskiewskiego. Dziedzicki odmówił dostawienia podwód Zbigniewowi Chądzyńskiemu, naczelnikowi powiatu pułtuskiego, mimo iż ten przedstawił pisemny rozkaz Padlewskiego. Co więcej, podkomendni Kolbego przechwycili jednego z wysłańców Dziedzickiego do naczelnika żandarmów w Przasnyszu, zawiadamiającego go o obecności w okolicy powstańców. Był to już akt jawnej zdrady. Powołany przez Kolbego sąd wojenny skazał Dziedzickiego na śmierć przez rozstrzelanie. Wyrok wykonał w biały dzień 13 lutego 1863 r. Zygmunt Siemieński.27

W połowie lutego Kolbe ze swą partią liczącą blisko 100 ludzi przeszedł w Mławskie i stanął obozem w Dębsku. Kosynierów rozstawił w zabudowaniach, sam zaś ze strzelcami zajął dwór. 15 lutego oddział Kolbego napadnięty został nagle przez pół sotni kozaków dowodzonych przez Dukmasowa. Zaskoczeni kosynierzy poszli w rozsypkę. Kolbe z piętnastoma strzelcami wypadłszy z dworu uformował się w ogrodzie i odstrzeliwując się krok za krokiem, powoli cofnął się w kierunku bagna Niemyje. Przez małą, grząską łączkę kozacy nie mogli dojść ściganych inaczej jak pieszo, a straciwszy kilkunastu od celnych strzałów powstańców, musieli zaniechać dalszej pogoni. W potyczce tej trzynastoletni chłopiec rannemu Kolbemu uratował życie, ścinając zza krzaka, gdzie był ukryty kosą głowę kozakowi, który mierzył do dowódcy. Oddział Kolbego po tej potyczce rozbiegł się, a Kolbe ranny musiał się ukrywać.28 Na ten czas dowództwo nad rozbitym oddziałem przejął Siemieński (zginął 18 kwietnia 1863 r. w Koseminie).29

Zachowana w zbiorach Ryszarda Juszkiewicza pieśń gminna łączyła napad na Kolbego w Dębsku ze zdradą tamtejszego ziemianina. Miał on spić Kolbego przed napadem Dukmasowa. Gwoli sprawiedliwości należy przytoczyć również i relację Macieja Zawieruchy z Dębska, który na polecenie dziedzica miał zawozić żywność do obozu powstańczego, ukrytego w pobliżu uroczyska Wincentowo.30

Jedną z opowieści o losach Kolbego po bitwie pod Dębskiem przytoczył Antoni Kielak: W lasach janowskich w leśniczówce znaleziono mu schronienie. Schorowanego i rannego odwiedziła Ossowska z matką. Tomasz od kilku lat bywał u nich w domu, przyjmowano go dawniej raczej z pewną rezerwą, teraz, gdy stał się sławny i znany, witano go serdecznie, proponowano małżeństwo i natychmiastowy wyjazd z kraju. Wizyta Anny była mu miła, rad był małżeństwu, obiecał je jednak dopiero po zupełnym zwycięstwie powstania.31

W końcu kwietnia Kolbe wstał z posłania, chociaż nie był jeszcze zupełnie zdrowy i podjął na nowo działania organizatorskie. Oczekiwał przybycia zapowiedzianego oddziału Mazurów i Warmiaków z Palemonem Nowickim na czele, jednak ochotnicy ci nie mogli się chwilowo przedostać przez pilnie strzeżoną granicę. Wówczas Kolbe otrzymał nowy rozkaz utworzenia oddziału powstańczego w okolicach Ciechanowa.32 Połączywszy się z oddziałkiem utworzonym przez ucznia Szkoły Głównej Feliksa Rzempołuskiego, stanął pod Rydzewem. W lasach otaczających tę wieś zamierzał Kolbe, który objął dowództwo nad garstką siedemdziesięciu dwóch ochotników, powiększyć szczupłą partię powstańczą. Jednak 5 maja jego oddział otoczony został znienacka przez duże siły moskiewskie pod dowództwem Wałujewa, naprowadzone przez kolonistę niemieckiego. Część powstańców zdołała się przebić przez jedną z kolumn Wałujewa, podczas gdy Kolbe wraz ze wszystkimi oficerami (razem 18 ludzi) przez ponad dwie godziny osłaniał odwrót. W walce z przeważającymi siłami wszyscy polegli, prócz ciężko rannego Józefa Prusa Trębickiego. Kolbe otrzymał trzydzieści ran.33

Lud nasz ubrał po swojemu śmierć ukochanego partyzanta w szczegóły legendowe – pisał w „Wytrwałości” autor pierwszej biografii Kolbego. - Gdy zwalony strzałem z konia, klęcząc już i prawie umierający, ostatniemi strzałami z rewolweru odpierał cisnące się ku niemu żołdactwo, wtedy jak mówią, miał zaintonować głosem silnym i dźwięcznym pieśń ową sławną: „Kto się w opiekę…”.34

Według innej wersji wydarzeń Kolbe nie chcąc oddać się w ręce wroga, ostatnim nabojem odebrał sobie życie.35

Zbigniew Chądzyński wspomina: Wałujew trupa Kolbego na furmance przywiózłszy do sąsiedniej wioski, rozkazał przyzwoicie pochować, pogroziwszy mieszkańcom, iż jeżeliby tego nie zrobili, on, Wałujew, po sto nahajek im wyliczy. Kolbe i u wrogów nawet na szacunek sobie zasłużył.36

A na pogrzebie Kolbego lud rozbijał się […] o promień jego włosów, o kilka nici z jego ubrania, o płatek krwią jego zbroczony. […] Lud go też na własnych ramionach do grobu zaniósł i krzyż samotny na mogile zatknął.37

Sława „Robespierra z Dąbrówki” była w szeregach powstańczych tak wielka, że już po jego śmierci inni dowódcy przybierali sobie jego nazwisko jako pseudonim. Pojawił się więc Kolbe II (Teofil Witkowski), a po nim Kolbe III. Jeszcze późną jesienią w oddziałach Nowickiego i Nemethego, walczyło wielu dawnych towarzyszy Kolbego, którzy mimo przywiązania, jakie ci dowódcy potrafili wzbudzać, powtarzali z cicha: Ach, żeby to pan Kolbe żył - byłoby inaczej!

O Tomaszu Kolbem napisano wiele artykułów w prasie lokalnej i regionalnej oraz w pracach zbiorowych poświęconych dziejom północnego Mazowsza, wygłoszono szereg referatów i komunikatów na okolicznościowych „powstańczych” konferencjach. W okresie międzywojennym biogramy Tomasza Kolbego pojawiały się nawet w encyklopediach uniwersalnych („Ilustrowana Encyklopedia Trzaski, Everta i Michalskiego”, t. II, 1927; „Encyklopedia Powszechna Ultima Thule”, t. V, 1933), po II wojnie światowej – trafiały co najwyżej do regionalnych i lokalnych słowników biograficznych, wydawanych w Ciechanowie, Ostrołęce, Płocku czy Przasnyszu.

Niewątpliwie, najważniejszym ośrodkiem pielęgnowania pamięci o Tomaszu Kolbem stał się Ciechanów. W 1963 r. Towarzystwo Miłośników Ziemi Ciechanowskiej ufundowało tablicę pamiątkową na szkole w Rydzewie, której jednocześnie nadano imię Tomasza Kolbego (nb. szkoda, że placówka ta już nie funkcjonuje). W lutym 1983 r. TMZC wraz z Ciechanowskim Towarzystwem Naukowym ufundowały pomnik Kolbego, dzieło Ryszarda Maliszewskiego. Pomnik stanął w Ciechanowie, na skwerze w pobliżu kościoła poaugustiańskiego. Środowisko ciechanowskich regionalistów otoczyło również opieką grób Kolbego w Unierzyżu.

150. rocznica wybuchu powstania styczniowego stała się okazją do przypomnienia tej ważnej postaci mieszkańcom ziemi ciechanowskiej, zarówno podczas uroczystości w dniu 20 stycznia pod jego pomnikiem, jak również podczas spotkania, zorganizowanego 17 kwietnia przez Powiatową Bibliotekę Publiczną w Ciechanowie. Na wystawie w Muzeum Szlachty Mazowieckiej zaprezentowano m. in. obraz Stefana Garwatowskiego (stanowiący własność Moniki i Artura Woźniaków w Warszawy), przedstawiający Tomasza Kolbego w bitwie pod Rydzewem. 5 maja 2013 r. w rocznicę śmierci Kolbego w kościele w Sulerzyżu odsłonięto tablicę pamiątkową, a na polu bitwy pod Rydzewem poświęcono krzyż i obelisk. Uroczystości rocznicowe odbyły się tego dnia również w Unierzyżu i Ciechanowie (tu zwieńczeniem obchodów był wieczorny koncert „Ciechanowscy muzycy powstańcom styczniowym” w Powiatowym Centrum Kultury i Sztuki).

A Przasnysz? Pozostaje za Ciechanowem daleko w tyle. Na terenie powiatu nie ma ulicy, placu, pomnika ani nawet tablicy pamiątkowej, która sławiłaby czyny Tomasza Kolbego. Żadnego widomego znaku pamięci, choć przecież nie brakuje tu ludzi, którzy skrupulatnie badają ślady powstańczej historii. Być może wkrótce się to zmieni. Towarzystwo Przyjaciół Chorzel organizuje rajd rowerowo-pieszy "Śladami Robespierra z Dąbrówki", a Grupa Rekonstrukcji Historycznej 14 Pułku Strzelców Syberyjskich, stanowiąca koło historyczne Towarzystwa Przyjaciół Ziemi Przasnyskiej odtwarza „partię Kolbego”. Oba stowarzyszenia regionalne uczynią wiele, żeby nazwisko „poety czynu” związać z ich ziemią na trwale - dla przyszłych pokoleń.

Jesteśmy mu to winni.

Tomasz Kolbe. Zbiory Muzeum Niepodległości w Warszawie.
Początek artykułu biograficznego w "Wytrwałości" (1865).

1 Tomasz Kolbe, „Wytrwałość”, 1864, nr 1-6. „Wytrwałość”, wychodziła 2 razy tygodniowo w Brukseli od 30.10.1864 r., do 25.05.1865 r. pod redakcją W. Sabowskiego. Jako autora artykułu o Kolbem wskazuje się czasem Józefa Narzymskiego (1839-1872), przyjaciela Tomasza, właściciela majątku w Bogatem, powieściopisarza, dramaturga i publicystę, członka Rządu Narodowego w 1863 r.

Autor dziękuje p. prof. Ewie Głębickiej z Instytutu Badań Literackich PAN za cenne wskazówki bibliograficzne.

2 Metrykę Kolbego odnalazł w Archiwum Diecezjalnym w Płocku Mariusz Bondarczuk. Dotychczas najczęściej podawano jako jego miejsce urodzenia wieś Sielc k. Ostrowi Mazowieckiej.

3 R. Bielecki, Słownik biograficzny oficerów powstania listopadowego , t. II, Warszawa 1996, s. 296.

4 Tomasz Kolbe, op. cit., nr 1.

5 W. Suski, Ostroviana VIII. Słownik biograficzny, Ostrów Mazowiecka, 2008:

http://ostroviana.dle.interia.pl/08_Slownik biograficzny.htm. Komierowski ożenił się w wieku 37 lat, jego żona Zofia z Sobieskich, spokrewniona z Norwidami, była pamiętnikarką. W małżeństwie tym wychowali się synowie: Konstanty, Józef i Bronisław. O wzajemnych relacjach Słowackiego i Komierowskiego szerzej w: L. Méyet, Słowacki i Komierowski. Na podstawie listów poety przyczynek do jego życiorysu skreślił…, Warszawa 1909.

6 B. F. Trentowski, Chowanna, czyli system pedagogiki narodowej jako umiejętności wychowania, nauki i oświaty, słowem wykształcenia naszej młodzieży, t. I i II, Poznań 1842.

7 Tomasz Kolbe, op. cit., nr 2.

8 W. A. Djakow, A. Gałkowski, W. Śliwkowska, W. M. Zajcew, Uczestnicy ruchów wolnościowych w latach 1832-1855 (Królestwo Polskie). Przewodnik biograficzny, Wrocław 1990, s. 228. A. Kalisz w 1848 r. wyjechał potajemnie do Prus, aby wziąć udział w powstaniu z braćmi Bartłomiejem, Błażejem, Kazimierzem i Karolem. W lutym 1849 r. figurował na liście biura warsz. Oberpolicmajstra wśród osób wzywanych do powrotu pod groźbą banicji i sekwestru majątku. Aresztowany w Brodnicy, był przez pewien czas więziony w twierdzy Wisłoujście. Zwolniony w lipcu tego roku, wyjechał do Francji. Wrócił do Królestwa Polskiego w 1850 r. Zgodnie z orzeczeniem Komisji Śledczej z 13/25 marca 1851 r., zatwierdzonym przez namiestnika 7/19 lipca tegoż roku, zaliczono mu na poczet kary pobyt w Cytadeli i skazano na rok twierdzy (ibidem, s. 206).

9 W. Hahn, Juliusz Słowacki we Wrocławiu, „Sobótka” 1848, s. 106-107.

10 J. Zieliński, SzatAnioł, Warszawa 2009, s. 316.

11 L. Méyet, op. cit., s. 21; J. Zieliński, op. cit., s. 326.

12 Listy Juliusza Słowackiego, red. L. Meyet, t. II, Lwów 1899, s. 321-322.

13 Tomasz Kolbe, op. cit., nr 2.

14 Ibidem.

15 Ibidem, nr 3; A. Kielak, Tomasz Kolbe, „5 Rzek”, nr 2 (10), 1959, s. 6.

16 R. Waleszczak, Przasnysz w latach 1795-1866, Przasnysz 2008, s. 294.

17 A. Kielak, op. cit.

18 A. Kociszewski, Tomasz Kolbe – naczelnik powiatu przasnyskiego w powstaniu styczniowym 1863 r., „Zapiski Ciechanowskie”, t. V, Ciechanów, s. 67. Informacje na podstawie relacji zgromadzonych przez W. Rykowskiego, prezesa Towarzystwa Przyjaciół Ziemi Przasnyskiej.

19 Z. Chądzyński, Wspomnienia powstańca z lat 1861-1863, Warszawa 1963, s. 81-82.

20 Tomasz Kolbe, op. cit., nr 5.

21 Ibidem.

22 S. Zieliński, Bitwy i potyczki 1863-1864. Na podstawie materiałów drukowanych i rękopiśmiennych Muzeum Narodowego w Raperswilu, Raperswil 1913, s. 225. R. Waleszczak, op. cit., s. 304.

23 S. Zieliński, op. cit., s. 225.

24 Materiały z kancelarii Hieronima Rykowskiego, adwokata przasnyskiego opublikowane przez W Rykowskiego, „5 Rzek”, R. VII (1963), nr 2 (27), s. 8; A. Kociszewski, op. cit., 69-70.

25 Tomasz Kolbe, op. cit., nr 5. W zbiorach R. Juszkiewicza zachowała się relacja Stanisławy Kaczyńskiej, córki jednego z żołnierzy Kolbego, który opowiadał, że Kolbe przebierał się za Ruska i szedł pić do Ruskich, a gdy ci się spili, to robił im psikusy i zostawiał napis: Napisałem nade drzwiami, że tu Kolbe gulał z wami (R. Juszkiewicz, Powstanie styczniowe na północnym Mazowszu, Warszawa 1992, s. 165, przyp. 172).

26 M. Złotorzycka, Z korespondencji Zygmunta Padlewskiego, „Przegląd Historyczny”, t. XLV, 1954, z. 4, s. 753-754.

27 Z. Chądzyński, op. cit., s. 92-94.

28 S. Zieliński, op. cit., s. 226.

29 R. Waleszczak, op. cit., s. 305.

30 R. Juszkiewicz, op. cit., s. 31.

31 A. Kielak, op. cit., s. 7.

32 Ibidem.

33 S. Zieliński, op. cit., s. 232.

34 Tomasz Kolbe, op. cit., nr 6.

35 Z. Chądzyński, op. cit., s. 74, przypis nr 83.

36 Ibidem, s. 112.

37 Tomasz Kolbe, op. cit., nr 6.